17 lat wcześniej...
Na niebie wyraźnie było widać zaciętą walkę. Dobro kontra zło. Miłość kontra strach. Nie mieli żadnego planu. Biegli przed siebie z maleństwem w ramionach. Teraz liczyło się tylko ono.
- Musimy to zrobić. Sybil miała rację, ich jest zbyt wiele. Nie damy radę stawić im czoła - odezwał się czarnowłosy mężczyzna spoglądając w błękitne oczy miłości swojego życia.
Kobieta zatrzymała się i uśmiechnęła słabo.
- Wiem Elijah. Byłam na to przygotowana od samego początku. Jestem na to gotowa. Jestem gotowa zrobić dla niej wszystko.
Mijali kolejne domy. Wiedzieli, że w końcu muszą wybrać ten jeden, właściwy. Czasu było mało, z każdą chwilą coraz mniej. Irina zatrzymała wzrok na niewielkim domku z czerwonej cegły. Okna były przyozdobione żywymi kwiatami, a skromny ogródek z lewej strony budynku dodawał miejscu mnóstwo uroku. Widok dopełniał znajdujący się po prawej stronie rozłożysty dąb, którego gałęzie delikatnie poruszały się na wietrze. Elijah spojrzał na ukochaną i odparł:
- Zgadzam się, aż bije od niego energia wzorowej, perfekcyjnej rodziny. Myślę, że znaleźliśmy dom dla naszej córki. - Uśmiechnął się i pogłaskał Irinę po policzku - Musiałem przewidzieć tak tragiczny obrót sprawy, kiedy się w tobie zakochałem.
Po policzku kobiety spłynęła łza.
- Nasz koniec to jej początek i to mi w zupełności wystarczy - oświadczyła blondwłosa kładąc owiniętą w kocyk córkę pod drzwi domostwa.
Następnie ujęła dłoń ukochanego i spojrzała w gwiazdy. Elijah ucałował dziewczynkę w czoło i wyszeptał:
- Mama i tata bardzo cię kochają. Bądź silna i pamiętaj, że jesteś niezwykła.
Irina spojrzała z miłością na córeczkę i odparła:
- Kochamy cię Anastasio.
Nagle nocne niebo przeszył huk, któremu towarzyszył jasny błysk. Oznaczało to jedno. Ich czas właśnie się skończył. Mężczyzna odsunął Irinę od dziecka i oznajmił:
- Nauczyłaś Demona kochać, a teraz wystawiasz go na pewną śmierć. Marny byłby z ciebie Anioł Stróż.
Kobieta uśmiechnęła się i pocałowała czule wybranka.
- Za to ty z powodzeniem sprawiłeś, że moje serce zboczyło na piekielną ścieżkę.
Trzymając się za ręce ratowali życie niemowlęcia. Oddali całą nadprzyrodzoną moc, aby uchronić ją przed wrogiem. Kilka sekund później ich ciała rozpłynęły się w mroku. Jeszcze przez chwilę można było ujrzeć ich jarzące się czernią i błękitem oczy.
Anioł i Demon - miłość która nie miała prawa istnieć zakończyła swoją podróż, zostawiając jej jedyny dowód w małym domku z czerwonej cegły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz